Za każdym razem, kiedy popychając przed sobą kilkunastokilogramowy wózek-czołg przemierzam miasto, dociera do mnie dlaczego niepełnosprawni są w Polsce nieobecni w życiu publicznym. Bo skoro ja nie potrafię przejechać przez pozapadane chodniki i wjechać do sklepu, to co ma zrobić osoba przykuta do wózka, skazana na kaleczną miejską infrastrukturę i życzliwość innych, która do polskich specjalności nie należy?
Sporty ekstremalne, czyli mama w mieście
poniedziałek, Czerwiec 20, 2011